Każdemu pisana jest śmierć.
Powoli gasząca nam powieki,
odchylająca nam głowę w tył.
Napinająca mięśnie, przenikająca
umysł niczym sygnał do startu
dla sprintera.
Rzucamy wyzwanie przestrzeni,
pełni dumy z własnych osiągnięć
bądź przepełnieni żalem i wątpliwościami,
umieramy. W iluzji życia.
Często śni mi się, bezpruderyjnie i nachalnie,
Śmierć.
Śmierć jako punkt kulminacyjny.
Tak nie dyskretnie, na oczach milionów.
Niezliczonych milionów odległych przestrzeni.
Bezwstydnie wpatrzony w ciało gwiazd.
Umieram.
I stoję przed obliczem, czego?
To ja sam, moja myśl zginała.
Inicjowany, głębiej niźli sięga światło gwiazd.
Śmierć.
fraternally, fr Thoth vel Tau
93,93/93!
08 IX 2009 e.v.
Sun in 17° Virgo : Moon in 17° Taurus
Anno IVxvii
Showing posts with label lol. Show all posts
Showing posts with label lol. Show all posts
Wednesday, 09 September 2009
Śmierć
Etykiety:
das poethica,
jezus,
lol,
nuit,
nvit,
Okruchy,
Thelema,
Thelema in Practika,
Thelemia is Zen,
xatan,
Zen,
zUo
Saturday, 26 July 2008
Medytacja oddechu i Zen
93!
Love is the Law, love under Will
Jako iż wielu młodych adeptów sztuki magiji posiada problem z rozpoznaniem oraz odnalezieniem się w medytacji pragnę przytoczyć w tym miejscu fragment książki "Zen bez mistrzów zen" Camden Baneres, wyd. Okultura, Warszawa 2007 w przekładzie D. Misiuny.
Medytacja nad oddechem
Podstawowym warunkiem jaki należy spełnić przed przystąpieniem do medytacji nad oddechem, jest trzymanie wyprostowanych pleców. Nie ważne, czy siedzi się na krześle, podłodze czy poduszce. Po zajęciu odpowiedniej pozycji można przymknąć oczy. Następnie trzeba poruszyć sie w prawo i w lewo, by ciało znalazło swój punkt ciężkości. Nasz kręgosłup powinien być słupem prowadzącym z ziemi do nieba. Przy tak wyprostowanej sylwetce można zając się podbródkiem. Niech nie kieruje się ani ku dołowi ani do góry. Uszy mają być w jednej linii z ramionami.
Zaczynamy od koncentracji na oddechu. Obserwujemy powietrze wlatujące przez nozdrza, zstępujące do płuc przez gardło. Wczuwamy się w poszerzającą się klatkę piersiowa. Zwracamy uwagę na nagły spokój (frT931. mnie to uczucie doprowadza niemal że do stanu gnozy), jaki się pojawia gdy organizm uzyskuje równowagę między wdechem i wydechem. Wczuwamy się w powietrze wylatujące z płuc przez gardło i nozdrza.(frT931: tym radzę zająć się dłużej, zważywszy na wagę tego elementu oraz jego skomplikowanie dla naszego mózgu) Wczuwamy się w opadające mięśnie przepony i zwężając klatkę piersiową. Zwracamy uwagę na nagły spokój, jaki się pojawił między wdechem i wydechem i kolejnym wdechem. Jesteśmy tym całkowitym stanem równowagi pojawiającym się na początku i końcu cyklu oddechowego.
Dla ułatwienia sobie dalszej koncentracji na oddechu wypuszczamy z siebie wszelkie myśli wraz z wydychanym powietrzem. Po cichu liczymy każdy wdech, pomijając w swych liczeniach wydech. Kiedy dojdziemy do dziesięciu, zaczynamy od nowa. Jeśli nasza uwaga ulegnie rozkojarzeniu, ponownie skupiamy się na oddechu. Jeśli zatracimy się w rachubach, zaczynamy liczyć od nowa.
Dzięki tej medytacji nauczymy się koncentracji i rozwiniemy wewnętrzny spokój. Praktykując ją przez dwadzieścia, trzydzieści minut (frT931: moja praktyka rozbija sie na dwie dziesięciu do 15 minutowe części dziennie, w tej kwestii nie jest to sztywną regułą) o dowolnej porze dnia. Zazwyczaj raz dziennie. Po kilku tygodniach poznamy jej rezultaty i będziemy wiedzieć, czy warto ją kontynuować.
Dla wszystkich tych których zdołałem w jak kolwiek zainteresować sztuką magiji poprzez medytację. Polecam lekturę całej książki której fragment przytoczyłem, polecam również: A. Crwoley: Book4 (w polskim wydaniu "księga jogi i magii") oraz wszelkie inne lektury na temat jogi oraz i wszelkich jej odmian jak jedna z najbardziej popularnych w Thelemie czyli Radża Joga zwana królewska.
Love is the Law, love under Will
Jako iż wielu młodych adeptów sztuki magiji posiada problem z rozpoznaniem oraz odnalezieniem się w medytacji pragnę przytoczyć w tym miejscu fragment książki "Zen bez mistrzów zen" Camden Baneres, wyd. Okultura, Warszawa 2007 w przekładzie D. Misiuny.
Medytacja nad oddechem
Podstawowym warunkiem jaki należy spełnić przed przystąpieniem do medytacji nad oddechem, jest trzymanie wyprostowanych pleców. Nie ważne, czy siedzi się na krześle, podłodze czy poduszce. Po zajęciu odpowiedniej pozycji można przymknąć oczy. Następnie trzeba poruszyć sie w prawo i w lewo, by ciało znalazło swój punkt ciężkości. Nasz kręgosłup powinien być słupem prowadzącym z ziemi do nieba. Przy tak wyprostowanej sylwetce można zając się podbródkiem. Niech nie kieruje się ani ku dołowi ani do góry. Uszy mają być w jednej linii z ramionami.
Zaczynamy od koncentracji na oddechu. Obserwujemy powietrze wlatujące przez nozdrza, zstępujące do płuc przez gardło. Wczuwamy się w poszerzającą się klatkę piersiowa. Zwracamy uwagę na nagły spokój (frT931. mnie to uczucie doprowadza niemal że do stanu gnozy), jaki się pojawia gdy organizm uzyskuje równowagę między wdechem i wydechem. Wczuwamy się w powietrze wylatujące z płuc przez gardło i nozdrza.(frT931: tym radzę zająć się dłużej, zważywszy na wagę tego elementu oraz jego skomplikowanie dla naszego mózgu) Wczuwamy się w opadające mięśnie przepony i zwężając klatkę piersiową. Zwracamy uwagę na nagły spokój, jaki się pojawił między wdechem i wydechem i kolejnym wdechem. Jesteśmy tym całkowitym stanem równowagi pojawiającym się na początku i końcu cyklu oddechowego.
Dla ułatwienia sobie dalszej koncentracji na oddechu wypuszczamy z siebie wszelkie myśli wraz z wydychanym powietrzem. Po cichu liczymy każdy wdech, pomijając w swych liczeniach wydech. Kiedy dojdziemy do dziesięciu, zaczynamy od nowa. Jeśli nasza uwaga ulegnie rozkojarzeniu, ponownie skupiamy się na oddechu. Jeśli zatracimy się w rachubach, zaczynamy liczyć od nowa.
Dzięki tej medytacji nauczymy się koncentracji i rozwiniemy wewnętrzny spokój. Praktykując ją przez dwadzieścia, trzydzieści minut (frT931: moja praktyka rozbija sie na dwie dziesięciu do 15 minutowe części dziennie, w tej kwestii nie jest to sztywną regułą) o dowolnej porze dnia. Zazwyczaj raz dziennie. Po kilku tygodniach poznamy jej rezultaty i będziemy wiedzieć, czy warto ją kontynuować.
Dla wszystkich tych których zdołałem w jak kolwiek zainteresować sztuką magiji poprzez medytację. Polecam lekturę całej książki której fragment przytoczyłem, polecam również: A. Crwoley: Book4 (w polskim wydaniu "księga jogi i magii") oraz wszelkie inne lektury na temat jogi oraz i wszelkich jej odmian jak jedna z najbardziej popularnych w Thelemie czyli Radża Joga zwana królewska.
Do what thou wilt shall be the whole of the Law
fr. Thoth vel Tau
26.07.2008 e.v.
fr. Thoth vel Tau
26.07.2008 e.v.
93, 93/93!
Thursday, 24 July 2008
historia pewnej cywilizacji
93!
Cóż, jesteśmy mrówkami we wszechświecie. Do mrówek nie wysyła się posłów.
Nasza historia w skrócie wygląda tak: grupka małpoludów nauczyła się rozpalać ogień, grupka małpoludów stworzyła plemię oraz pierwsze narzędzia, grupka plemion stworzyła pierwsze cywilizacje miejskie oraz np. architekturę miejską. Wiele lat potem powstała energia mechaniczna, stworzyły ją cywilizacje na skalę państwa.
bądź tak: Wiele wieków temu, może nawet eonów naprzeciw siebie stanęły dwie wielkie armie. Były to armie światła i ciemności, możemy je nazwać również Tak oraz Nie. Każda z nich składała się wielkich rycerzy, światłych generałów, wielkich magów i wszystkiego tego czego potrzeba było do wygrania bitwy. I rozgorzała bitwa, większość z was zapewne zdaje sobie sprawę iż ta bitwa trwa do dzisiaj i raczej zwycięzca się nie wyłonił. chociaż i jedni i drudzy twierdzą iż są bliscy wygrania bitwy oraz wojny.
Odejdźmy na chwilę z polabitwy i rozejrzyjmy sie do koła. Być może zauważysz iż nieopodal bitewnego pola wbrew ferworowi walki oraz powszechnemu ruszeniu znajduje się obozowisko frakcji 3. która po bliższym im przyjrzeniu się ma gdzieś bitwę, dobro, zUo, tak i nie. W tym obozie nie znajdziemy wielkich wojów, wyjebiaszczych magóF, wodzów, przywódców oraz podwładnych. W tym miejscu panuje raczej na pozór marazm oraz ospałość. Możne ich nazwać degeneratami społeczeństwa, mnichami zen i wszelkie inne. Od czasu do czasu niektórzy z nich zbierają się na brzegu bitwy i z niedowierzaniem oraz szalonym śmiechem szaleństwa pokazują sobie palcami wielkich tego świata walczących o utopię. Mało tego, na dodatek nie zdają oni sobie sprawy z tego iż od wyniku bitwy zależy ich los. Oceń to zjawisko sam, i zdecyduj gdzie się sam zakwalifikujesz.
"Trwając dalej podzieleni na narody rozjebiemy się w pizdu" nieznany prorok.
Pragnę zauważyć iż jeżeli ta bitwa dobiegnie końca, i pozostanie tylko tak bądź nie to maksymalny progress jaki nastąpi to wyjście kilkunastu jednostek z bunkrów. Przyczyna bitwy jest głównie religia, wąskie światopoglądy, polityki oraz wiele innych pomniejszych czynników. Zahamowały one progress. Trzeba być naprawdę złym skurwysynem aby przełamać się i zamieszkać w 3 obozie gdzie wartości nazwijmy to "staro eoniczne" podawane są w wątpliwość oraz rozważane na płaszczyźnie być może, ewentualnie ale nie musi. Cóż chcą osiągnąć ci ludzie? Być może chca oni stanąć na wyższym poziomie rozwoju i podpierdolić bogom nowy ogień z nieba. Sięgają oni ponad czasem i przestrzenią po sposoby które pozwalają im stawać ponad materia i polem bitwy.
93,93/93!
Cóż, jesteśmy mrówkami we wszechświecie. Do mrówek nie wysyła się posłów.
Nasza historia w skrócie wygląda tak: grupka małpoludów nauczyła się rozpalać ogień, grupka małpoludów stworzyła plemię oraz pierwsze narzędzia, grupka plemion stworzyła pierwsze cywilizacje miejskie oraz np. architekturę miejską. Wiele lat potem powstała energia mechaniczna, stworzyły ją cywilizacje na skalę państwa.
bądź tak: Wiele wieków temu, może nawet eonów naprzeciw siebie stanęły dwie wielkie armie. Były to armie światła i ciemności, możemy je nazwać również Tak oraz Nie. Każda z nich składała się wielkich rycerzy, światłych generałów, wielkich magów i wszystkiego tego czego potrzeba było do wygrania bitwy. I rozgorzała bitwa, większość z was zapewne zdaje sobie sprawę iż ta bitwa trwa do dzisiaj i raczej zwycięzca się nie wyłonił. chociaż i jedni i drudzy twierdzą iż są bliscy wygrania bitwy oraz wojny.
Odejdźmy na chwilę z polabitwy i rozejrzyjmy sie do koła. Być może zauważysz iż nieopodal bitewnego pola wbrew ferworowi walki oraz powszechnemu ruszeniu znajduje się obozowisko frakcji 3. która po bliższym im przyjrzeniu się ma gdzieś bitwę, dobro, zUo, tak i nie. W tym obozie nie znajdziemy wielkich wojów, wyjebiaszczych magóF, wodzów, przywódców oraz podwładnych. W tym miejscu panuje raczej na pozór marazm oraz ospałość. Możne ich nazwać degeneratami społeczeństwa, mnichami zen i wszelkie inne. Od czasu do czasu niektórzy z nich zbierają się na brzegu bitwy i z niedowierzaniem oraz szalonym śmiechem szaleństwa pokazują sobie palcami wielkich tego świata walczących o utopię. Mało tego, na dodatek nie zdają oni sobie sprawy z tego iż od wyniku bitwy zależy ich los. Oceń to zjawisko sam, i zdecyduj gdzie się sam zakwalifikujesz.
"Trwając dalej podzieleni na narody rozjebiemy się w pizdu" nieznany prorok.
Pragnę zauważyć iż jeżeli ta bitwa dobiegnie końca, i pozostanie tylko tak bądź nie to maksymalny progress jaki nastąpi to wyjście kilkunastu jednostek z bunkrów. Przyczyna bitwy jest głównie religia, wąskie światopoglądy, polityki oraz wiele innych pomniejszych czynników. Zahamowały one progress. Trzeba być naprawdę złym skurwysynem aby przełamać się i zamieszkać w 3 obozie gdzie wartości nazwijmy to "staro eoniczne" podawane są w wątpliwość oraz rozważane na płaszczyźnie być może, ewentualnie ale nie musi. Cóż chcą osiągnąć ci ludzie? Być może chca oni stanąć na wyższym poziomie rozwoju i podpierdolić bogom nowy ogień z nieba. Sięgają oni ponad czasem i przestrzenią po sposoby które pozwalają im stawać ponad materia i polem bitwy.
93,93/93!
Etykiety:
her xatan।,
jezus,
lol,
Okrychy,
okultura in poland,
Thelema,
zUo,
जोस
Wednesday, 16 July 2008
odnalezione w otchłani
93!
straszliwy okultyzm oraz macki czarnego boga które oplatają młode umysły za pomocą swego kapłana wyznającego robactwo.
czyń swą wolę!
Subscribe to:
Posts (Atom)