Thursday, 24 July 2008
historia pewnej cywilizacji
Cóż, jesteśmy mrówkami we wszechświecie. Do mrówek nie wysyła się posłów.
Nasza historia w skrócie wygląda tak: grupka małpoludów nauczyła się rozpalać ogień, grupka małpoludów stworzyła plemię oraz pierwsze narzędzia, grupka plemion stworzyła pierwsze cywilizacje miejskie oraz np. architekturę miejską. Wiele lat potem powstała energia mechaniczna, stworzyły ją cywilizacje na skalę państwa.
bądź tak: Wiele wieków temu, może nawet eonów naprzeciw siebie stanęły dwie wielkie armie. Były to armie światła i ciemności, możemy je nazwać również Tak oraz Nie. Każda z nich składała się wielkich rycerzy, światłych generałów, wielkich magów i wszystkiego tego czego potrzeba było do wygrania bitwy. I rozgorzała bitwa, większość z was zapewne zdaje sobie sprawę iż ta bitwa trwa do dzisiaj i raczej zwycięzca się nie wyłonił. chociaż i jedni i drudzy twierdzą iż są bliscy wygrania bitwy oraz wojny.
Odejdźmy na chwilę z polabitwy i rozejrzyjmy sie do koła. Być może zauważysz iż nieopodal bitewnego pola wbrew ferworowi walki oraz powszechnemu ruszeniu znajduje się obozowisko frakcji 3. która po bliższym im przyjrzeniu się ma gdzieś bitwę, dobro, zUo, tak i nie. W tym obozie nie znajdziemy wielkich wojów, wyjebiaszczych magóF, wodzów, przywódców oraz podwładnych. W tym miejscu panuje raczej na pozór marazm oraz ospałość. Możne ich nazwać degeneratami społeczeństwa, mnichami zen i wszelkie inne. Od czasu do czasu niektórzy z nich zbierają się na brzegu bitwy i z niedowierzaniem oraz szalonym śmiechem szaleństwa pokazują sobie palcami wielkich tego świata walczących o utopię. Mało tego, na dodatek nie zdają oni sobie sprawy z tego iż od wyniku bitwy zależy ich los. Oceń to zjawisko sam, i zdecyduj gdzie się sam zakwalifikujesz.
"Trwając dalej podzieleni na narody rozjebiemy się w pizdu" nieznany prorok.
Pragnę zauważyć iż jeżeli ta bitwa dobiegnie końca, i pozostanie tylko tak bądź nie to maksymalny progress jaki nastąpi to wyjście kilkunastu jednostek z bunkrów. Przyczyna bitwy jest głównie religia, wąskie światopoglądy, polityki oraz wiele innych pomniejszych czynników. Zahamowały one progress. Trzeba być naprawdę złym skurwysynem aby przełamać się i zamieszkać w 3 obozie gdzie wartości nazwijmy to "staro eoniczne" podawane są w wątpliwość oraz rozważane na płaszczyźnie być może, ewentualnie ale nie musi. Cóż chcą osiągnąć ci ludzie? Być może chca oni stanąć na wyższym poziomie rozwoju i podpierdolić bogom nowy ogień z nieba. Sięgają oni ponad czasem i przestrzenią po sposoby które pozwalają im stawać ponad materia i polem bitwy.
93,93/93!
Sunday, 27 April 2008
EGO SUM
Veritas premitur, non opprimitur
Temporis filia veritas
Powstałem i jestem Życiem,
Życie jest pomiędzy tajemnicą a rzeczywistością,
Życie jest inne od materii, tylko tak postrzegam czas,
Jestem ognistą nicią która przetrwa wszystkie
zmiany materii. Wiem, Jestem Życiem!
Miliony lat trwania, posiadałem wiele ciał,
Wiem, jako posiadacz mocy przetrwałem,
Wiem, jestem mocą, jestem życiem!
Jestem nieugaszoną iskrą, która świeci wiecznie
i zadziwia oblicze czasu, Wiecznie spełniam swa wole,
rozbijam swą namiętność o bryłowate skupienia materii,
zwane ciałem, które zamieszkuje przejściowo.
Spacerując po wodzie wyryłem swe imię w odmętach,
Spacerując po polu bitwy wyryłem swe imię w krwi historii.
W każdym geście rytuału zamieszczam milczenie,
Jestem niczym mgła
Pozbaw mnie wszystkich palców,
Jestem życiem, duch jest nietknięty.
Ostrzyż mi włosy. Zetnij mi ostrą brzytwą usta,
nos, uszy, wyłup mi oczy i wtedy,
w tej pokiereszowanej czaszce, przytwierdzonej
do porąbanego korpusu, w tej komórce chemicznego ciała,
będę zawsze ja, nieskalany, nie umniejszony.
Jestem sercem boga, Zabij i serce,
uczyń zemnie miazgę krwawa, i tak pomimo to!
Jestem życiem! Tak, jestem życiem! ciało umarło, ciało to nie JA!
To co uważam za wielkie dzieło, zostało spisane...
Ja jestem drogą i prawdą i życiem.
Prawda jest gnębiona, lecz nie pognębiona.
Prawda jest córką czasu
Tuesday, 01 April 2008
happy new Thelemic Year!
93!
do what thou wilt shall be the whole of the law
Z okazji zbliżającej się daty 8, 9 oraz 10 kwietnia mam przyjemność życzyć wszystkim co tego chcą oczywiście szczęśliwego nowego Thelemicznego Roku! Cóż pozostaje nam sobie życzyć w tym okresie?
Jak najbardziej udanej theourgi oraz wszelkich innych pomyślności w działaniach w zgodzie z własną niczym nie zniszczoną wolą.
APO PANTOZ KAKODAMINONOZ!
love is the love love under will
93, 93/93!
Friday, 01 February 2008
„Modern Cult ov Holocaust”
w cudzych rękach „niewolnicy będą służyć”!
Otwieram swe usta w chwili gdy
czuje najwyższą pogardę dla was,
stoję na szczycie wieży Babel
jako pomnik samouwielbienia.
Oto są słowa klątwy:
Ohydny zarobaczony chrystusie
który ślizgasz się na swych własnych
odchodach, Agape już niema!
Jej zgnilizna rozlała się niczym
wymaz z łona matki twej
nad wszystkimi krainami
tego świata, zaklinam!
Pokaż mi swą siłę jeśli
jeszcze potrafisz?
Niczym pasterz owiec raktem odnajdujesz się
w chlewie jako pasterz świń żrących własne odchody.
Tak jak kiedyś kazanie głosiłeś z szczytu góry
tak teraz wsłuchają się w twe słowa gnijące
odchody i stare ściany więzienia moralności.
Nadzieja nie istnieje, jest Saturn i skorpion!
Tak! To wszystko dla was!
Bando żałosnych żebraków i cudzołożników,
dla was, którzy lgniecie do łona cywilizacji,
ZoS daje wam słowa nowej religii!
Psubraty! Gwałciciele pustki!
Uciekając przed bólem nad wyraz
krwawą drogą, tylko rozmnażanie
jest podłóg was ostatecznością?!
Żyjecie w rzeźni modląc się do
wnętrzności zamordowanego ego czasu.
Czy istnieje tylko dusza i ciało?
Nie! Jestem jeszcze Ja!
Jako niebiosa jestem obojętny na wasze
modły, los i zbawienie wieczne!
Jestem mieczem który dzierży bestia,
zadaje cios, nie niosą zbawienia.
Zaprawdę powiadam wam iż:
Sodoma była miastem mej rozkoszy,
Lecz wasza teologia niczym ściek
wścieklizny zniszczył miejsce mego
życia w miłości i prawdzie.
Tak więc, w waszym świecie gdzie
błogość i oszustwo razem z wami
są artystami i architektami wszystko
zakończy się żałośnie splamione
krwią braterską! Oto są słowa!
Budzi was smród?
Śpicie przecież w chlewie koło koryta.
Złapani w sieci sentymentalizmu,
w własną pułapkę wpadliście,
niewiedzę w was ludzi lecz tłuste maciory
idące na rzeź! O Panie SABAO!
Daj mi dokonać rzezi na robaczywym
tłumie jeruzalem! TaaK!!!!!!!!
Czyń swą wolę! Odchodzę w sen...
ZOS KIA!
ZOS CULTovHOLOCAUST!
Wednesday, 26 December 2007
Opus Magnum ov OEAHMA
W ogromnej kuźni tworzono rzeczy,
W ogromie pracy tylko unoszący się dym
zdawał się przeszkadzać w pracy
niestrudzonym robotnikom wszechświata.
Wnet wielki posąg rozpoczął szalony taniec,
niczym rtęć tańcząca z dźwiękiem,
Postać wyciągała się ku górze
aby to znów stać się niewielką bryłką.
Ciało to pulsowało wszelkim życiem!
THE-LE-MA, Ujrzałem Wielkie Dzieło,
THE-LE-MA, Ogromny wytopiony posąg,
THE-LE-MA, Bez najmniejszej skazy,
THE-LE-MA, monumentalny pośród płomieni,
THE-LE-MA
Ciało to było bogiem,
Unosiło swe dłonie wysoko,
wysoko ponad niebiosa,
I znów szalony taniec ogłuszającej kakofonii
i ciało przybrało kształt TAU.
Pulsowało, powietrze wypełniał świst,
Ono, on - bóg w najdoskonalszej formie
rozmawiał z dźwiękiem,
zaczęły tworzyć się znaki!
Gdy zapadła cisza posąg przybrał postać
przedziwnego zwierzęcia o nieokreślonych cechach,
Spoglądało na mnie metalicznym wzrokiem, głęboko.
Było niby bykiem, a rogi jego rosły i zawijały się ku gurze
aby po chwili sięgnąć ziemi w przecudnej spirali,
To co było stopem nieznanych metali i pierwiastków stało się CIAŁEM!
THE-LE-MA, Ujrzałem Wielkie Dzieło,
THE-LE-MA, Ogromny wytopiony posąg,
THE-LE-MA, Bez najmniejszej skazy,
THE-LE-MA, monumentalny pośród płomieni,
THE-LE-MA
Rogi przemieniły się w kończyny,
dzieliły i tworzyły nowe, powstało nowe ciało!
Ujrzałem ogon ogromny zakończony wielkim ostrzem.
To skorpion! IA SABAO! IA IDA!
Jego wzrok namacalnie ciął przestrzeń i czas...
I ujrzał mnie, stwórce swego w umyśle mym,
i poczułem tylko ostrze gdy zatopiło się w mym ciele,
Rozgrzana rtęć wlała się w me serce spopielając je z łatwością
oraz zatruwając krew i ciało aż do szpiku kości, trucizna...?
Padłem martwy? Czy tylko przystanąłem na chwile w szale tworzenia?
THE-LE-MA, Ujrzałem Wielkie Dzieło,
THE-LE-MA, Ogromny wytopiony posąg,
THE-LE-MA, Bez najmniejszej skazy,
THE-LE-MA, monumentalny pośród płomieni,
THE-LE-MA
Śmierć, narodziny, życie, wieczna trucizna,
już nie skorpion lecz metaliczny punkt sunął ku mnie,
Wlał się w me usta, wdarł do sierotka, Narodziny poprzez śmierć!
Oto jest poznanie! IA SABAO! IO ABROTON IO IAO!
Już tylko dym spalenizny i proch,
Lecz znów wyłoniła się forma, ciało w metalicznym punkcie,
Ogień w kuźni wygasł a wilgoć osadziła się na ciele
które leżało na posadzce świata, tak to JA,
powoli zmieniam się przybierając formę?
Igram tylko z losem w tan muzyki w moim ciele i z moim światem,
W żyłach znów pulsuje życie, nowa forma!
Nieznana i niepoznana, nieznaczny niemożliwa.
THE-LE-MA, Ujrzałem Wielkie Dzieło,
THE-LE-MA, Ogromny wytopiony posąg,
THE-LE-MA, Bez najmniejszej skazy,
THE-LE-MA, monumentalny pośród płomieni,
THE-LE-MA
Sunday, 15 July 2007
„Grimoirum Baltica”
„Grimoirum Baltica”
Przebywszy krainę błota i krwi,
staję na krawędzi nieznanego.
Poprzez lasy i pola bitew,
tam gdzie słońce zapada
się w odmęty bałtyckiej wody.
Zachód słońca, blask bursztynu
niczym starożytny kamień filozoficzny
rozbłyska w ciemności otchłani.
Znów stary diabeł upomina o mnie się.
Nad brzegiem morza stoję,
spoglądam w dół waszego życia.
Jestem pielgrzymem rubinu oraz złota.
Wprost na zachód rozpościeram
ramiona tak aby powstał symbol Tau,
z morskich fal wzywam najstarsze duchy.
Zgniłe myśli ojców oraz starych Bogów.
Szukam, spoglądam, krzyczę!
Dajcie mi myśl abym mógł tworzyć.
W czarnych falach dostrzegam tylko
twarze martwych ludzi.
Milcząc spoglądają w
blask słonecznego bursztynu.
Tylko szept fal i wiatru wprost
z otchłani blasku zachodu.
„zabij boga w sobie”
Znów stary diabeł upomina o mnie się.
Nad brzegiem morza stoję,
spoglądam w dół waszego życia.
Jestem pielgrzymem rubinu oraz złota.
Zapadła ciemność,
Przerażający chłód morza dotarł do mnie,
lecz w skostniałych dłoniach nadal
trzymam ziarno bytu, zaklęte światło
ogrzewa duszę mą wspomnieniem chwały.
Szepczą fale „podążaj w stronę światła”.
Albowiem ono jest naszym przesłaniem,
Wiecznie obracające się koło życia.
O ty które na wschodzie,
Bursztynie istnienia!
Znów stary diabeł upomina o mnie się.
Nad brzegiem morza stoję,
spoglądam w dół waszego życia.
Jestem pielgrzymem rubinu oraz złota.